Do napisania tego artykułu skłoniła mnie wizyta dawnej klientki. Osiem lat temu robiłyśmy razem dwie partie depilacji laserowej, po czym klientka zaszła w ciążę i przerwałyśmy serię. Ostatnio wróciła, ale najpierw skusiła się po znajomości na zabieg reklamowany jako bezbolesny w innym miejscu. Zrobiła całą serię i wróciła z dwiema informacjami: bolało, a efekt był żaden. To skłoniło mnie do napisania tego artykułu, bo wiele gabinetów reklamuje depilację laserową jako całkowicie bezbolesną, a prawda jest bardziej złożona niż hasło reklamowe.
Depilacja laserowa działa na zasadzie selektywnej fototermolizy. Wiązka światła lasera trafia w melaninę znajdującą się w mieszku włosa, zamienia się w ciepło i podnosi temperaturę na tyle, by trwale uszkodzić strukturę odpowiedzialną za odrost włosa. To właśnie ten moment gwałtownego podgrzania cebulki jest źródłem odczuwanego dyskomfortu. Im skuteczniej laser działa na mieszek, tym silniejszy jest efekt termiczny, a co za tym idzie, tym wyraźniej klientka może odczuć ukłucie czy pieczenie w trakcie zabiegu.
Gabinety reklamujące zabiegi jako bezbolesne najczęściej opierają się na kilku rozwiązaniach technicznych, które rzeczywiście zmniejszają odczuwany ból, ale kosztem skuteczności. Jednym z nich jest metoda pracy z niską fluencją i wysoką częstotliwością impulsów, znana czasem jako technika in-motion. Zamiast jednego mocnego impulsu skoncentrowanego w mieszku, laser emituje serię bardzo słabych impulsów, przesuwając głowicę po skórze. Skóra nagrzewa się stopniowo, bez gwałtownej koagulacji, więc odczucie bólu jest minimalne. Problem w tym, że taka delikatna, rozłożona w czasie energia często nie osiąga progu potrzebnego do trwałego uszkodzenia mieszka, więc efekt bywa krótkotrwały albo wręcz żaden.
Drugim rozwiązaniem jest intensywne chłodzenie skóry w trakcie zabiegu, na przykład chłodzenie kontaktowe głowicy. Obniżona temperatura naskórka zmniejsza pobudzenie receptorów bólowych blisko powierzchni skóry, natomiast sama cebulka, położona głębiej, nadal się nagrzewa. Podobny efekt daje zastosowanie fal o długości słabiej pochłanianej przez melaninę, jak w laserach Nd:YAG. Zabieg wydaje się subiektywnie łagodniejszy, ale żeby skutecznie zadziałać na mieszek, wymaga wyższych parametrów energii, które i tak bywają odczuwalne, a przy niższych ustawieniach po prostu nie przynoszą trwałego efektu.
Warto też pamiętać, że na jasnej skórze, w miejscach o bardzo małej ilości melaniny w mieszku, laser może być odczuwany jako niemal bezbolesny. To nie jest jednak zasługa technologii, tylko efekt tego, że wiązka nie ma czego skutecznie zaatakować, a zabieg ma wtedy znikomą skuteczność.
Prawda jest taka, że skuteczna depilacja laserowa, prowadzona na odpowiednich parametrach dobranych do koloru i grubości włosa oraz karnacji skóry, zawsze wiąże się z pewnym poziomem dyskomfortu w trakcie samego impulsu. To nie jest wada zabiegu, tylko potwierdzenie, że laser rzeczywiście dociera do celu i skutecznie niszczy mieszek. Nawet producent naszego lasera, urządzenia diodowego, opisuje go w materiałach jako sprzęt do bezbolesnej depilacji. W rzeczywistości tak nie jest, a to określenie to typowy chwyt marketingowy stosowany przez producentów, żeby wyróżnić urządzenie na tle konkurencji. Nie posługujemy się tym hasłem w reklamie, bo uczciwość wobec klientki jest dla nas ważniejsza niż chwytliwe hasło. Klientki często kierują się właśnie słowem bezbolesna, zapominając, że nie jest ono równoznaczne ze słowem skuteczna. W naszym gabinecie stawiamy na komfort klientek poprzez odpowiednie przygotowanie skóry, precyzyjny dobór parametrów oraz, w miejscach bardziej wrażliwych, zastosowanie kremu znieczulającego, a nie poprzez obietnicę całkowitego braku odczuć.
Jeśli spotykasz się z ofertą depilacji laserowej reklamowanej jako całkowicie bezbolesnej, warto zapytać gabinet, jaką technologię i jakie parametry stosuje. Prawdziwie skuteczny zabieg to taki, który równoważy komfort klientki ze skutecznością działania na mieszek włosa, a nie taki, który obiecuje brak jakichkolwiek odczuć kosztem realnych efektów.
mgr Katarzyna Gwizdal, kosmetolog, Skin Laser