Przejdź do treści

W rozmowach z klientkami zauważam, że biostymulatory wciąż bywają mylone z wypełniaczami. I trudno się dziwić — w obu przypadkach mamy iniekcję, igłę i obietnicę odmłodzenia. Różnica jest jednak zasadnicza i warto ją zrozumieć, bo dotyczy nie tylko techniki zabiegu, ale przede wszystkim tego, co dzieje się w skórze po jego wykonaniu.

Wypełniacze mają jedno zadanie — mechanicznie uzupełnić objętość. Dodają materiał tam, gdzie go ubyło, i efekt widoczny jest natychmiast. Biostymulatory działają zupełnie inaczej. Po podaniu śródskórnym pracują na poziomie fibroblastów — pobudzając je do produkcji kolagenu, elastyny, glukozaminoglikanów i własnego kwasu hialuronowego. Nie dodają objętości z zewnątrz — uruchamiają procesy, dzięki którym skóra odbudowuje się od wewnątrz. Efekt buduje się stopniowo, ale jest trwały i naturalny. To różnica między „dopełnić" a „odbudować" — i w filozofii slow age ta różnica ma ogromne znaczenie.

W gabinecie pracujemy na preparatach opartych na dwóch różnych, wzajemnie uzupełniających się mechanizmach.

Pierwszy to stabilizowane kompleksy hybrydowe kwasu hialuronowego o najwyższym dostępnym stężeniu. Preparat łączy dwie frakcje HA — niskomolekularną, która uruchamia kaskadę naprawczą i regeneracyjną skóry, oraz wysokomolekularną, będącą głównym komponentem rusztowania i gęstości skóry. Powoli uwalniając się z miejsca wstrzyknięcia, działa jak miliony sprężynek przywracających utracony kontur, napięcie i sprężystość. To nie jest klasyczny wypełniacz ani biorewitalizator — to koncept bioremodelingowy, który wielopłaszczyznowo odmładza, wysmukla rysy twarzy, neutralizuje zwiotczenie, wygładza zmarszczki i nadaje skórze biorewolumetrię.

Drugi mechanizm to biostymulacja oparta na naturalnych polinukleotydach. Wolne nukleotydy po podaniu aktywują receptory na błonach fibroblastów, co prowadzi do stymulacji produkcji kolagenu typu I, dojrzewania fibroblastów oraz silnego działania liftingującego i rewitalizującego — niezależnie od rodzaju skóry. Polinukleotydy działają dodatkowo jako „gąbka elektrostatyczna" — wiążąc wodę przez grupy hydrofilowe, zapewniają przedłużone, głębokie nawodnienie macierzy pozakomórkowej. Uzupełnia to silne działanie antyoksydacyjne — wiązanie wolnych rodników i ochrona przed stresem oksydacyjnym. Te dwa mechanizmy nie konkurują ze sobą — uzupełniają się, dlatego w wielu przypadkach łączymy je w jednym protokole zabiegowym.

Biostymulatory są szczególnie polecane przy skórze dojrzałej z widocznymi oznakami utraty napięcia, sprężystości i konturu, przy wiotkości skóry i utracie gęstości tkanek, przy zmarszczkach wynikających z utraty jakości skóry — nie tylko z mimiki. Sprawdzają się też przy skórze szarej, zmęczonej, wymagającej głębokiej regeneracji i bio-rekonstrukcji, przy utracie profilu twarzy i pojawieniu się tak zwanych chomiczków. Coraz częściej sięgamy po nie również profilaktycznie — w nurcie slow age, gdy zależy nam na spowolnieniu procesów starzenia zanim staną się wyraźnie widoczne.

I tu dochodzimy do tego, co w biostymulatorach cenię najbardziej. Ten zabieg wpisuje się w filozofię slow age w sposób, który trudno osiągnąć innymi metodami. Nie zmienia rysów twarzy, nie wypełnia zmarszczek mechanicznie. Poprawia jakość skóry, jej gęstość, sprężystość i nawilżenie — tak, żeby wyglądała zdrowo i naturalnie na każdym etapie życia. To nie jest zabieg „naprawczy" — to inwestycja w to, jak skóra będzie się starzeć.

Zabiegi wykonywane są igłowo, z zastosowaniem znieczulenia miejscowego. Po zabiegu mogą wystąpić przejściowe zaczerwienienie, drobne obrzęki lub siniaczki w miejscach wkłuć — to normalna reakcja, która ustępuje w ciągu kilku dni. Pełny efekt biostymulacji jest widoczny po kilku tygodniach i narasta po serii. Liczbę zabiegów, dobór preparatu i odstępy między sesjami ustala się indywidualnie — do wieku, stanu skóry i oczekiwanego efektu.

Najczęściej zadawane pytania

Czym biostymulatory różnią się od wypełniaczy?

Wypełniacze mechanicznie uzupełniają objętość — dodają materiał tam, gdzie go ubyło. Biostymulatory działają inaczej: pobudzają fibroblasty do produkcji własnego kolagenu, elastyny i kwasu hialuronowego. Nie dodają objętości z zewnątrz, ale uruchamiają procesy odbudowy skóry od wewnątrz. Efekt jest bardziej naturalny i trwały.

Kiedy widać efekty biostymulacji?

Efekty budują się stopniowo — pełny rezultat jest widoczny po kilku tygodniach i narasta po serii zabiegów. To nie jest zabieg z natychmiastowym efektem „wow", ale trwała poprawa jakości skóry.

Ile zabiegów potrzeba?

Liczbę zabiegów, dobór preparatu i odstępy między sesjami ustala się indywidualnie — w zależności od wieku, stanu skóry i oczekiwanego efektu. Zwykle jest to seria kilku sesji w regularnych odstępach.

Czy biostymulatory można stosować profilaktycznie?

Tak — coraz częściej stosujemy je w podejściu slow age, czyli zanim zmiany starzeniowe staną się wyraźnie widoczne. To sposób na spowolnienie procesów utraty kolagenu i elastyny, zanim skóra zacznie tracić sprężystość i kontur.

Czy po zabiegu jest okres rekonwalescencji?

Po zabiegu mogą wystąpić przejściowe zaczerwienienie, drobne obrzęki lub siniaczki w miejscach wkłuć. To normalna reakcja, która ustępuje w ciągu kilku dni. Nie wymaga to przerwy w codziennym funkcjonowaniu.

Dla kogo biostymulatory nie są odpowiednie?

Jak każdy zabieg iniekcyjny, biostymulatory mają przeciwwskazania — ciąża, karmienie piersią, aktywne stany zapalne skóry w miejscu zabiegu, choroby autoimmunologiczne. Każdy przypadek oceniam indywidualnie podczas konsultacji.

mgr Katarzyna Gwizdal, kosmetolog, Skin Laser