Jesień to najlepszy moment, żeby zacząć depilację laserową. Mniej słońca oznacza bezpieczniejsze zabiegi, a zaczynając teraz, zdążysz z kilkoma zabiegami przed latem. W gabinecie w Osielsku pracujemy laserem diodowym o długości fali 808 nm, a przy fotodepilacji kalendarz ma naprawdę duże znaczenie. Wyjaśniam, dlaczego październik i listopad to idealny start.
Laser działa na włos, który w danym momencie aktywnie rośnie. Energia światła jest pochłaniana przez barwnik we włosie i przekazywana do mieszka, który ulega uszkodzeniu. Włosy w fazie spoczynku są dla lasera niewidoczne, dlatego potrzebujemy serii zabiegów i odpowiednich odstępów, żeby trafić w kolejne włosy wchodzące we wzrost. Zwykle seria to od 3 do 6 zabiegów.
Odstępy zależą od okolicy, bo w każdej części ciała włosy rosną w innym rytmie. Na twarzy zabiegi powtarzamy co 4 do 5 tygodni, pachy i bikini co 2 miesiące, a nogi co 3 miesiące. Zaczynając w październiku, do lata zdążymy z trzema zabiegami na nogach i z kilkoma na pachach, bikini czy twarzy. Jeśli zaczniesz w maju, w sezonie urlopowym będziesz dopiero na początku drogi.
Drugi powód to słońce. Laser diodowy celuje w barwnik, a opalona skóra ma go więcej, więc pochłania część energii przeznaczonej dla włosa. Zwiększa to ryzyko podrażnień, oparzeń i przebarwień, a do tego wymusza ostrożniejsze parametry, które działają słabiej. Jesienią i zimą słońca jest mało, więc skóra wraca do swojego naturalnego koloru, a zabieg może być jednocześnie bezpieczny i skuteczny.
Szczególnie ważne jest to przy twarzy, a zwłaszcza przy depilacji wąsika. Skóra górnej wargi jest bardzo wrażliwa i łatwo powstają na niej przebarwienia, które potem trudno usunąć. Dlatego tę okolicę najchętniej depiluję właśnie w miesiącach, gdy słońce nie daje się we znaki.
Jeśli po wakacjach Twoja skóra wciąż jest opalona, z zabiegiem trzeba poczekać. W tym czasie warto sięgnąć po peelingi, które pomogą złuszczyć przyciemniony naskórek, żeby skóra szybciej wróciła do swojego naturalnego koloru. Przed zabiegiem nie stosuj też samoopalacza. O tym, czy skóra jest gotowa, decydujemy podczas wizyty, oceniając jej kolor na miejscu.
Do pierwszej wizyty warto się przygotować. Na 4 do 5 tygodni przed zabiegiem nie usuwaj włosów woskiem, depilatorem ani pęsetą, bo laser potrzebuje włosa z cebulką w mieszku. Na kilka dni przed wizytą odłóż też maszynkę, bo skórę golę sama w gabinecie i przy okazji oceniam kolor oraz grubość włosa. To pozwala dobrać parametry do Ciebie, a nie do tabelki.
Po zabiegu skórę wystawioną na światło chronimy kremem z filtrem SPF 50, także jesienią. Zimą jest to wyjątkowo proste, bo nogi, pachy i bikini i tak są zakryte ubraniem, a ewentualne zaczerwienienie po zabiegu nikomu nie rzuca się w oczy.
Jeśli od lat obiecujesz sobie, że w tym roku wreszcie zaczniesz, to jest ten moment. Zapraszam na pierwszą wizytę do gabinetu przy ul. Botanicznej 5 w Osielsku. Bydgoszcz jest od nas oddalona o kilkanaście minut jazdy, więc dojazd to żaden problem.
Czy depilację laserową można zacząć zimą? Tak, zima to równie dobry moment jak jesień. Im wcześniej zaczniesz, tym więcej zabiegów zmieścisz przed latem.
Czy mogę mieć zabieg, jeśli jestem jeszcze opalona? Nie od razu. Trzeba poczekać, aż skóra wróci bliżej naturalnego koloru, a peelingi mogą ten proces przyspieszyć.
Ile zabiegów potrzeba? Zwykle od 3 do 6, w zależności od okolicy oraz koloru i grubości włosa.
mgr Katarzyna Gwizdal, kosmetolog, Skin Laser